Premiera analogue aF-1 opóźniona
Subskrybenci newslettera dotyczącego nowego aparatu point-and-shoot produkowanego przez analogue otrzymali dzisiaj nieco smutną informację o tym, że wbrew wcześniejszym zapowiedziom premiera aparatu aF-1 zostaje przesunięta na bliżej nieokreślony termin.
Od pierwszej zapowiedzi urządzenia minęło półtora roku. Nie jest to szczególnie dużo, nawet zakładając, że prace nad nim trwały dodatkowy rok. Inne firmy, które zdążyły w międzyczasie zaprezentować swoje aparaty, zazwyczaj miały już w portfolio podobne urządzenia tego typu - czy to cyfrowe, czy analogowe, a nawet analogowe jednorazowe, których produkcja zapewniła im sprawną pętlę informacji zwrotnej z chińskimi projektantami i managerami produkcji. Tymczasem analogue zaczyna od zera i trzeba im oddać, że mimo tego produkcja i tak jest na dość zaawansowanym etapie.
Według przekazanych informacji obecny kamień milowy to preprodukcja, czyli właściwie wypuszczanie kolejnych funkcjonalnych prototypów celem potwierdzenia lub zaprzeczenia zakładanych cech i funkcjonalności. Już w lutym otrzymaliśmy informację o tym, że wytrzymałość migawki aparatu nie spełnia zakładanych wartości, co wydłużyło proces produkcyjny z powodu dodatkowych serii testów z różnymi grubościami lameli migawki oraz wielkością silnika, który ją napędza. Podobnie może być z wieloma innymi komponentami, co jest dla nas bardzo dobrą informacją, bo najwyraźniej kontrola jakość działa bardzo dobrze. Oznacza to też, że produkcja nie wykorzystuje ponownie podobnych komponentów z innych projektów (nie, żeby było ich dużo do wyboru), a buduje nawet tak podstawowy element jak migawka zaczynając z czystą kartką.
Jak to się często dzieje w przypadku opóźnionych premier gier wideo - fani raczej entuzjastycznie podchodzą do tego typu informacji - lepiej jest dostać nieco później oczekiwany produkt bez wad niż w terminie coś, co prawdopodobnie trzeba będzie i tak odsyłać z powrotem.