Przegląd wynalazków crowdfundingu #1
Ostatnio na moją skrzynkę trafiła zapowiedź kolejnego projektu związanego z fotografią analogową, który wkrótce wystartuje na Kickstarterze, aby ufundować powstanie produktu o nazwie I'm Back® Roll. Zainspirowało mnie to, aby przejrzeć ten i podobne projekty, które kierowane są do miłośników tradycyjnego fotografii.

Zaczynamy od I'm Back Roll - kolejna iteracja z serii produktów I'm Back, która ma na celu jeszcze bardziej ukryć cyfrową duszę projektu przy jednoczesnym zwiększeniu jakości otrzymywanych zdjęć. Przypomnijmy - celem wszystkich dotychczasowych urządzeń było danie aparatom analogowym "drugiego życia" poprzez umożliwienie wykonywania nimi cyfrowych zdjęć. Od dość pokracznej konstrukcji z dodatkową matówką przez matrycę mikro 4/3 po najnowszy projekt - wraz z miniaturyzacją urządzenia udaje się również podnieść jakość, ponieważ I'm Back Roll posiada największą dotąd matrycę formatu APS-C.
Przyznaję, że sceptycznie podchodzę do tego pomysłu - drugie życie można podarować aparatom analogowym po prostu poprzez wykonywanie nimi zdjęć tak, jak przewidział to producent. Umieszczanie cyfrowej matrycy w nieprzystosowanej do takiego działania konstrukcji to smutny kompromis - zdjęcia nie będą ani "analogowe", ani też specjalnie nie będą sprawiały takiego wrażenia, nie będą też lepsze od zdjęć wykonanych dość przeciętnym cyfrowym kompaktem czy często nawet smartfonem. Zastosowanie tutaj matrycy APS-C jest dodatkowym pstryczkiem w nos, bo przecież będąca już praktycznie standardem w średniej półce pełna klatka odnosi się do niczego innego jak do wielkości klatki na filmie 35mm. Dopóki urządzenie nie pokryje tego obszaru, nie ma ono specjalnego sensu, a nieświadomi użytkownicy będą musieli przeliczać wszystkie ogniskowe z uwzględnieniem crop factor przy przejściu z FF na APS-C. Nie da się ukryć, że najważniejszy element aparatu - optyka - nawet w starych, analogowych konstrukcjach potrafi dawać wysokiej jakości obraz bez względu na to, czy na końcu znajduje się film czy matryca. Oczywiście optyka poszła do przodu i jedynym argumentem za korzystaniem z takiej hybrydy może być co najwyżej szansa otrzymania jakościowego obiektywu w cenie niższej niż współczesnych konstrukcji (co nie zawsze musi być prawdą).
Dużym plusem jest z pewnością miniaturyzacja - jeśli poszukacie poprzednich wcieleń I'm Back, to zobaczycie, że elektronika za każdym razem wychodziła grubo poza ramy aparatu, czy to w formie dziwnej obudowy, czy dodatkowego gripa. Tym razem całość mieści się w formie imitującej rolkę filmu 35mm i jego fragmentu nachodzącego na otwór migawki plus niewielkiego wyzwalacza migawki. Mam wrażenie, że całość będzie trafiała głównie do miłośników specyficznej estetyki, niekoniecznie zainteresowanych samymi zdjęciami co sposobem i urządzeniem, którymi je wykonują. W ten sposób można uchodzić za osobę fotografującą przy pomocy tradycyjnych technik, robiąc to jednak z wykorzystaniem współczesnej technologii.
Jestem ogromnym kibicem wszystkiego, co przy pomocy współczesnej technologii pozwala nam nadal korzystać z dobrodziejstwa tradycyjnej fotografii srebrowej czy ułatwiać procesy, które kiedyś wymagały pracy wielu ludzi i maszyn. Jednocześnie nie widzę sensu w pomysłach, które z definicji niespecjalnie spełniają tę przesłankę. Można jednak założyć, że każdy projekt dotykający starych aparatów może poszerzyć grono ludzi, którzy dołączą do rosnącego rynku i sprawią, że duże firmy zwrócą uwagę na duże zapotrzebowanie na konkurencję w tym sektorze.